Buddyjskie trele i morele cz. 2

trelemorele-2

Dziwne, absurdalne, czasem intrygujące a niekiedy bzdurne odniesienia do buddyzmu.

„Złote Dziecko”, reż. Michael Richie, 1986

Nie no, jasne że wesołek w czapeczce, który przy hitach z lat ’80 ratuje tybetańskiego tulku, nie jest wyznacznikiem prawdy historycznej i dobrego smaku. Gdzieś w internecie zetknęłam się nawet przy okazji dyskusji o tym filmie po raz pierwszy ze stwierdzeniem „himalajski kicz”. Wiadomo, że Tybetańczyków grają Latynosi i Chińczycy, ulice Kathmandu wyglądają jak Nowy Jork zamieszkany przez Peruwiańczyków a w podziemiach klasztorów są otchłanie pełne drewnianych pali i purby wiszące nad wiecznym ogniem.
Mimo to, naprawdę pamiętam czasy, jak film ten leciał na Polsacie i był jedyną okazją do zetknięcia się w telewizji z czymkolwiek, co ocierało się o buddyzm czy Tybet. No a do tego fajne zdjęcia (facet, który za nie odpowiadał, zrobił też „Zapach kobiety” i jakiś dziwny film z Hugh Grantem), żarty Eddiego i doskonała muzyczka z lat ’80 :) A plakat…!
Fragment filmu można zobaczyć np. tu »

 

Donguralesko

Poznański raper w jednej z piosenek śpiewa: „Wielka zmiana od wieków przepowiadana,
dostrzeżesz ją w błysku jak pod drzewem Gautama. „. W innym utworze opowiada o swoim talencie wokalnym:

Cuda za mikrofonem jak młody Budda
Rym wpada w ucho
Rym wywołuje udar

Ale najciekawiej jest w utworze Betonowe Lasy mokną, który brzmi właściwie jak.. współczesny, buddyjski wiersz!

Jestem dziki, zawsze miałem z tym problem
Ostatnio gadałem o tym z moim ziomblem
Nie odnajduję się specjalnie w tym świecie
W mieście, w czterech ścianach, na planecie
Na parapecie stoi Budda z kamienia
Spokojny, mi wali serce i dudni ziemia
Z jakiego jesteś plemienia?
Ha, nie znasz mnie, nie znasz mojego imienia
Jestem dziki, jestem dzikusem
Przemieszczam się jednym susem
Biegnę kłusem, galopem i cwałem
Z pierwszym wiosennym szkwałem

Zobacz więcej »

 

Sherlock Holmes w Tybecie

Jestem największą fanką Sherlocka i czytałam wszystkie jego przygody. W pewnym momencie nasz sławny detektyw znika z Londynu i nie daje znaku życia. Po powrocie zatroskany Watson pyta, gdzie spędził ten czas.
„I travelled for two years in Tibet, therefore, and amused myself in Lhassa and spending some days with the head Lama.” – odpowiada Sherlock Holmes. With the head Lama! Wow!
Co więcej, powstała książka cała o przygodach detektywa w Tybecie! Wprawdzie już nie Artura Conan Doyle tylko Yamyanga Norbu. Książka nazywa się „Mandala of Sherlock Holmes” i opisuje właśnie te miesiące, które Holmes spędził w Tybecie. Nie ma jej w Polsce ale da się dostać po angielsku w Indiach lub internecie i muszę powiedzieć że jest super. Garuda, magiczne purby i najsłynniejszy detektyw świata to trio wręcz doskonałe.

 

Bugs Bunny w Tybecie

Jak podaje portal Shambala Sun Space, w Rubin Museum of Art w Nowym Jorku odbyła się niedawno wystawa „Tybet w komiksie”. Okazuje się, że poza Sherlockiem Holmesem i Ace Venturą, w Tybecie był również… Królik Baks! Co więcej, na okładce jego przygód widzimy go w żółtej czapce przywodzącej na myśl linię Gelug, w czerwonym kubraku i z malą na szyi. Szybki awans jak na królika, którego łapa pierwszy raz stanęła w Tybecie!

Zobacz foto »

A to nie jedyny ciekawy przykład zaczerpnięty z wystawy. Inny – fragment przygód superbohatera Green Lamy – można znaleźć tu »

 

Milarepa w kosmosie

I na koniec chyba największe kuriozum dzisiejszego zestawienia. Każdy, komu to pokazuję, odpowiada „no chyba troszeczkę się zagalopowałaś po internecie…”. Faktycznie, ostatnio miałam trochę za dużo czasu i spożytkowałam go zachodząc w rejony, w których…. ech. W których Milarepa jest kosmonautą w skafandrze. A jest zielony, bo jadł same pokrzywy, to chyba jasne? Z tego co rozumiem, to zabawka którą około roku 2010 wypuściła jedna z amerykańskich firm.

Dowód znajduje się tutaj »

zebrała i opatrzyła komentarzami
Sonia Grodek